Барабанщик Пол Бостаф покинув Slayer перед різдвом 2001 року через травму ліктя, яка заважала йому грати [5]. Але турне на підтримку God Hates Us All ще не було закінчено, і Керрі Кінг зв'язався з Slayer and 9/11 Little known fact, God Hates Us All was releasted on 9/11/01. I find it wierdly poetic that because of Gods religious war (Jihad), people found themselves burning alive or jumping out of the Twin towers and popping on the side walks on the New York Streets below. 2001 CD American / 314 586 332-2. God Hates Us All 33 rpm, Colored Vinyl, Gatefold, Limited Edition. 2001 Vinyl LP American / 586 394-1. God Hates Us All. 2001 CD American / 314 586 331-2. God Hates Us All Bonus Tracks. 2001 CD American / 586 386-2. God Hates Us All. 2001 CD American / 3145863312. Slayer God Hates Us All T-Shirt. $24.90 - $28.90 is sales price, the original price is $24.90 - $28.90 ★★★★★ Rating, 5 out of 5 ★★★★★ Slayer Repentless (2015) Uninspired is a word that comes to mind when I think of Repetless. The absence of Jeff Hanneman is more than obvious. Uninspired is a word that comes to mind when I think of Repetless. The absence of Jeff Hanneman is more than obvious. 9: 9. Slayer God Hates Us All (2002) 出典を追加 して記事の信頼性向上にご協力ください。. ( このテンプレートの使い方 ). 『 ゴッド・ヘイツ・アス・オール 』 ( God Hates Us All) は、 アメリカ の スラッシュメタル バンド・ スレイヤー の8作目のスタジオアルバムで、アメリカン LyricsDrones since the dawn of timeCompelled to live your sheltered livesNot once has anyone ever seenSuch a rise of pure hypocracyI'll instigate I'll free y vltf. Od czasu, gdy napisałem ostatnią recenzję "Diabolus In Musica", nie minęły nawet dwa miesiące... Teraz nadeszła jednak chwila, abym subiektywnym słowem obrzucił nowe dzieło morderców - "God Hates Us All". Nadmienić muszę na samym początku, iż czuję pewną niechęć do tego albumu. Kto wie, czy moje odczucia spowodowane są tym, jaką ścieżkę obrali sobie obecnie panowie ze Slayer? Do ukształtowania mojej opinii na pewno przyczynił się fakt odwołania koncertu w katowickim Spodku... Cóż, troski na bok - nowy album thrash metalowej potęgi pojawił się już na półkach sklepowych i... wciąż z nich znika, a wszelakiego rodzaju listy najlepiej sprzedających się płyt nie mają racji bytu, jeśli nie pojawi się na nich wciąż jeszcze świeże dzieło Slayer...Rozpoczyna się co najmniej dziwnie (zaznaczam, że wszystkich określeń pokroju "nietypowo" czy "psychodelicznie" używam tu tylko i wyłącznie pod kątem twórczości tej kapeli; co dziwne i mroczne na "God Hates Us All" może wydawać się słodką i skomercjalizowaną piosenką - hitem jakiejś doomowej, gotyckiej czy balckowej kapeli)... "Darkness Of Christ" to intro mające, jak mniemam, zaznajomić nas z zawartością materiału na płytce. Przyznam, że cel ten został osiągnięty, nie wywiera jednak utwór ów pozytywnego wrażenia. To krzyżówka starego, klimatycznego Slayera (chociażby intro na "Hell Awaits" czy "Raining Blood") z nowoczesnym, przesyconym zbrodnią i przemocą światem XXI wieku. Muzycy zapomnieli, jak robi się krótkie, nadzwyczajnie szybkie i (a może przede wszystkim) potężne wałki. Wszystkie utwory cechują się charakterystycznymi dla thrashu zmianami tempa, ale to nie wystarczy - cechują się one bowiem także zagrywkami typowo nu tone'owymi. Gitary przestrojone dużo niżej (bodajże półtorej tonu w dół), zupełnie jak na "Diabolus In Musica"; wokal brzmiący co najmniej dziwnie (jakiś syntezator? :) ) i perkusja nabijająca zbyt często skoczne(!!!) rytmy... Tak właśnie wygląda nowy na płytkę z innej strony, może ona się naprawdę podobać chociażby ze względu na dziwne zagrywki, które zdradzając częściowe tylko zafascynowanie nowoczesnym graniem... "God Hates Us All" ma nad swym poprzednikiem pewną przewagę - jest on zagrany dużo bardziej w starym stylu i tempie. Brak tu oczywiście "ludzkiego" stroju, którym Slayer posługiwał się praktycznie przez całą twórczość, brak pędzącej na krzyż z ridem polki i wokalu Aray'i, który potrafił przyprawić o gęsią skórkę. Wszystkie te braki nie zostaną już moim zdaniem nadrobione. Niestety, płyta ta umocniła mnie w przekonaniu, że Slayer już nigdy nie zagra tak, jak dawniej. Dlaczego? Jest miejscami naprawdę szybka ("Payback") i oparta na schematach, które kiedyś się sprawdzały, dając mordercom prym w thrashowym światku. Po jej przesłuchaniu każdy powinien zauważyć jednak, że obecne brzmienie i postępowy image to już nie to samo. "God Hates Us All" to album, który dla wielu będzie Slayerowym powrotem do korzeni, odrodzeniem. Dla innych pozostanie tylko udaną próbą połączenia starego i nowego grania w większym stopniu, niż miało to miejsce na "Diabolus In Musica". Znajdą się jeszcze tacy, którzy kompletnie skreślą Slayer z listy swych naj, naj, naj - zespołów. Ja wypadnę gdzieś pomiędzy całym tym tłumem. Moim zdaniem muzycy postarali się stworzyć fanom thrashową ucztę (małą, bo małą, ale zawsze...). Tylko za to i kilka ciekawych, choć nie zawsze trafnie wykorzystanych pomysłów zasłużyli oni na Obecne dokonania Slayer wołają o pomstę do nieba (i nie ma co się tu do końca oszukiwać), starzy wyjadacze thrashu znajdą jednak pocieszenie w najnowszych albumach "Destruction" czy "Kreator". Jeśli z nadzieją wypatrywaliście więc nowego Slayera i nie spełnił on waszych oczekiwań, sięgnijcie po nowe płyty z Niemiec - "The Antichrist", czy "Violent Revolution". Duch wściekłego rzeźnika odradza się na nowo!!!+ Napisz recenzję Slayer Repentless Nuclear Blast, 2015 Sytuacja klasyczna ? jeden z ostatnich żywych synonimów ekstremalnego metalu, Slayer wydaje nowy album. Wita go chór anielski z jednej strony, nie szczędzący pochwał 12. płycie amerykańskiego kwartetu. Z drugiej strony rozbił się i okopuje obóz rozczarowanych tymi nagraniami (którzy wygodnie zapominają, że w momencie premier Christ Illusion czy World Painted Blood psioczyli w podobny sposób, by dzisiaj chwalić oba krążki). Ale co się dziwić ? w końcu sprawa tyczy się nowego albumu Slayer, któremu historia muzyki nigdy nie zapomni takich płyt jak: Reign in Blood, South of Heaven, Seasons in the Abyss czy God Hates Us All. Próbowałem znaleźć wśród morza komentarzy opinie traktujące ten album bez emocji, jak jeden z wielu krążków ukazujących się co tydzień. I albo jestem słabym detektywem, albo można odetchnąć, świat się nie kończy, o Slayerze mówi się nadal głośno oraz wyłącznie z podnieceniem. No to jak jest z tym Slayerem rocznik 2015? Klasycznie: Zabójca robi to, co uważa za słuszne, a nie to, co wypada. Jest taki jak tytuł płyty: twardy i nieskruszony, nie szukający alibi dla swojej kompozycyjnej bezczynności, z zasadami. To płyta bardzo slayerowska, co jest dla mnie cholernie mocną kartą. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że śmierć Jeffa Hannemana zakończyła pewną epokę i w naturalny sposób nowe kompozycje będą musiały być mierzone z legendą oraz fanatycznym, fanowskim uwielbieniem. Tę najważniejszą próbę cały nowy Slayer przechodzi suchą stopą. My, entuzjaści brzmienia Amerykanów, będziemy spełnieni takimi petardami jak tytułowy Repentless, Take Control, mrocznym marszowym Pride In Prejudice, potężnym When the Stillness Comes ? kompozycji bliźniaczej Spill the Blood z South of Heaven, czy świetnym Atrocity Vendor (to jedna z najlepszych metalowych ?piosenek?, jakie słyszałem w XXI wieku). Kerry King skomponował numery będące jak krew z krwi klasycznego Slayera. Tom Araya trzyma klasę, jak w Vices wrzeszczy: Let?s get high, to jego głos piłuje długo w głowie. Takie Repentless i Atrocity Vendor powinny wejść do setlisty na długie lata. W tym kontekście szkoda, że świetny riff w You Against You nie dostał większego kopa, aż się prosi o więcej punka i wulgarności. Riff znakomity, solówki Holta bardzo dobre, ale cały kawałek brzmi jakoś tak asekurancko. Dostaliśmy tylko dobry numer, a mógł wywalać z butów. Pozostałe utwory z Repentless, włącznie z Piano Wire, którego współautorem był Jeff Hanneman, mieszają się między stylem God Hates Us All (Chasing Death) a klimatem wcześniejszych nagrań Slayera (Cast the First Stone i Implode). Nowi-starzy muzycy, czyli Paul Bostaph i Gary Holt udźwignęli ciężar odpowiedzialności. Stary lis King nie sprowadził ich do roli pomocników murarza, dostali szanse pokazania się od najlepszej strony i ? jak dla mnie ? ją wykorzystali. Takiego Slayera chciałem słuchać w 2015 roku. Nie oczekiwałem po Repentless żadnej rewolucji, natomiast miałem nadzieję, że przyjdzie mi słuchać płyty, która zostanie w pamięci i będę do niej wracać. Chciałem Slayera w swoim charakterystycznym, niemożliwym do podrobienia stylu. I taki dostałem. Owszem, chciałbym napisać, że Repentless to jeden z najlepszych Slayerów w ich całej historii, ale tak napisać nie mogę, bo musiałbym oszukać sam siebie. Płyta nie burzy bowiem thrashowych schematów, ale od takiego zespołu oczekiwać rewolucji? Tylko czy ciągłe zaskakiwanie słuchaczy, dążenie z urzędu do oryginalności to jedyny wyznacznik znakomitej muzyki? W końcu Amerykę odkrył Kolumb tylko raz, drugi raz się nie da. Niewiele już pozostało murów do zburzenia, niech je znoszą młodzi. Tylko gdzie oni są i czy w ogóle mają tyle pary w łapach, żeby coś zmieniać? Złego słowa na Repentless nie będzie, bo bym ciężko zgrzeszył. Slayer to wybitny zespół, który nie daje się wyprzedzić nikomu. Kerry King i Tom Araya o tym wiedzą i dlatego reszta tańczy, tak jak oni zagrają. Dobrze, że wciąż są na świecie rzeczy niezmienne. Piotr Dorosiński Sklep Muzyka Ciężkie brzmienia Zagraniczna Oceń produkt jako pierwszy Data premiery: 2006-01-01 Rok nagrania: 1983 Producent: Warner Music Group Oferta QUPIEC : 40,90 zł "Posłuchaj" "Posłuchaj" Płyta 1 1. Darkness Of Christ 2. Disciple 3. God Send Death 4. New Faith 5. Cast Down 6. Threshould 7. Exile 8. Seven Faces 9. Bloodline 10. Deviance 11. War Zone 12. Here Comes The Pain 13. Payback Opis Opis CD-SLAYER GOD HATES US ALL REMASTERED Dane szczegółowe Dane szczegółowe Tytuł: God Hates US All Wykonawca: Slayer Dystrybutor: Warner Music Poland Data premiery: 2006-01-01 Rok nagrania: 1983 Producent: Warner Music Group Nośnik: CD Liczba nośników: 1 Indeks: 67767113 Recenzje Recenzje Dostawa i płatność Dostawa i płatność Prezentowane dane dotyczą zamówień dostarczanych i sprzedawanych przez . Empik Music Empik Music Inne tego wykonawcy W wersji cyfrowej Najczęściej kupowane Inne tego dystrybutora

slayer god hates us all recenzja